ROZDZIA£ IV cz. 3
2006-12-01
- Dorotko... - stali przed blokiem Doroty. Jacek patrzy³ na dziewczynê wzrokiem, który prosi³ o lito¶æ. Dorota u¶miechnê³a siê lekko. - Co dzi¶ robimy? Jak d³ug± masz przepustkê? - zapyta³a jakby to wszystko siê nie zda¿y³o. Jacek popatrzy³ na Dorotê zaskoczony, po czym rzuci³ jej siê na szyjê. - Dziêkujê – szepn±³. - Dobrze ju¿. Jacek by³ na ostatniej przepustce przed wyj¶ciem z wojska. Siedemdziesi±t dwie godziny przepustki wykorzystali na d³ug± imprezê. Byli weseli, ¶miali siê i nie my¶l±c zupe³nie, co bêdzie jutro. Dorota nie by³a pewna, czy dobrze zrobi³a, pozwalaj±c Jackowi wróciæ, ale niewiele o tym my¶la³a. Najwa¿niejszy by³ dzieñ dzisiejszy. - W ogóle kochanie, to mam niespodziankê dla Ciebie – powiedzia³ Jacek, kiedy Dorota obudzi³a siê rano w jego ramionach. - O, jak±? - Nie wiem, czy bêdziesz chcia³a, ale... Po twojej maturze chcia³bym Ciê zabraæ na wakacje. Sami. - Sami? Na wakacje? - Jak nie chcesz to w porz±dku, nie ma problemu – w g³osie Jacka s³uchaæ by³o lekki smutek. - Oczywi¶cie, ¿e chcê! - zawo³a³a Dorota z entuzjazmem. Jacek u¶miechn±³ siê szeroko. - Zabiorê ciê do nieba.
c.d.n.
ROZDZIA£ IV cz. 2
2006-11-24
Dorota wróci³a do domu w ¶wietnym nastroju. Spêdzi³a z dziewczynami bardzo mi³y dzieñ i dawno nie by³o jej tak lekko na sercu. Zapomnia³a wszystkie smutki, wyrzuci³a z serca wszystko, co le¿a³o na nim od dwóch dni. Jednak nie na d³ugo. Jad³a w³a¶nie obiad, kiedy us³yszala znajomy d¼wiêk. Popatrzy³a na telefon i mina jej siê wyd³u¿y³a. Jacek. - No? - Zapyta³a krótko. - Mogê tylko co¶ powiedzieæ? - Zapyta³ ch³opak ostro¿nie. - Mów - powiedzia³a Dorota obojêtnie. - Bêdziesz jeszcze ze mn±? Dorota westchnê³a. Mia³a ju¿ do¶æ tego pytania. - Mo¿e - powiedzia³a krótko. - Ja mogê zrobiæ wszystko, ¿eby¶ wróci³a. Zmieniê, co tylko chcesz. Dorota u¶miechnê³a siê z rozczuleniem. Z³o¶æ zaczyna³a jej przechodziæ. - No, ja wiem. Tylko, ¿e ja nie chcê siê przekonaæ, ¿e to by³y puste s³owa. - Nie bêd±, naprawdê... - Dobrze ju¿. Kiedy bêdziesz w domu? - Dzisiaj. - No to czekam na ciebie. c.d.n.
ROZDZIA£ IV cz. 1
2006-11-24
- Dorota co ci jest? - Gosia wpatrywa³a siê w zmêczone oczy przyjació³ki. Dziewczyny pali³y papierosy w ubikacji. Trwa³ jêzyk francuski, ale Dorota nie by³a w nastroju siedzieæ na ¿adnej lekcji. Minê³y dopiero dwa dni od kiedy rozsta³a siê z Jackiem, a ju¿ bardzo tego ¿a³owa³a. Nie mog³a doj¶æ do siebie i wci±¿ my¶la³a o tym, ¿e przecie¿ jeszcze mo¿na by³o to wszystko naprawiæ. Jacek nie dawa³ jej spokoju. Dzwoni³, pisa³, prosi³... Dorota nie mia³a ju¿ si³y z nim rozmawiaæ. - Nadal my¶lisz o Jacku... - Gosia po³o¿y³a d³oñ na ramieniu Doroty. Dorota pokiwa³a g³ow±. Opowiada³a ju¿ Gosi ca³± sytuacjê, ale nie czu³a siê lepiej po wyrzuceniu wszystkiego z siebie. - Chcia³abym ci pomóc... Ale jedyne, co przychodzi mi do g³owy to... Nie wiem. Dorota u¶miechnê³a siê lekko. - Dziêkujê Gosiu, ale jako¶ sobie poradzê. - My¶lê, ¿e powinna¶ do niego wróciæ. Dorota skrzywi³a siê. - Wszyscy mi to mówi±. Ale gdybym by³a tak pewna, ¿e jeszcze chce z nim byæ, to nie zostawia³abym go. - Ale têsknisz za nim. - Bardziej za tym, co zbudowali¶my. - Dorota, powiedz - czy kiedy budowniczy zorientuje siê, ¿e jedna ceg³a jest z³a, to burzy wszystko? Nie. Wymienia t± jedn± ceg³ê. - Piêkna metafora, tylko ¿e ja musia³abym wyrzuciæ po³owê cegie³. - Uwa¿asz, ¿e nie warto? - Gosia zgasi³a papierosa o ¶cianê. - Pos³uchaj, je¶li co¶ przychodzi ³atwo, to nie jest nic warte, a ja widze, ¿e ty chcesz z nim dalej byæ. Przyznaj siê - ¿a³ujesz, ¿e go zostawi³a¶. - Tak, ¿a³ujê i to bardzo. Tylko mam przeczucie, ¿e jak wrócê, to od nowa bêdzie to samo. - Nie dowiesz siê, dopóki nie spróbujesz. Mo¿e on te¿ zrozumia³ i siê zmieni? - Czy wy nie umiecie znajdowaæ sobie lepszych rozrywek? Drzwi do kabiny otworzy³y siê i wesz³a Asia. W swoich krêconych w³osach mia³a jeszcze ¶nieg. Dziewczyny u¶miechnê³y siê szeroko. W trojkê zawsze jest weso³o - pomy¶la³a Dorota i odpali³a nastêpnego papierosa. c.d.n
ROZDZIA£ III cz. 3
2006-11-23
Dorota us³ysza³a dzwonek do drzwi. Z dusz± na ramieniu posz³a otworzyæ. Na progu sta³ Jacek. Z mimowoln± satysfakcj± Dorota stwierdzi³a, ¿e minê mia³ nieciekaw±. Usiedli na ³ó¿ku Doroty. - Chcesz co¶ do picia? - zapyta³a Dorota. Widz±c Jacka nastrój zaczyna³a mieæ w±tpliwo¶ci, czy powiedzieæ mu cokolwiek. - Nie, dziêki - Jacek wpatrywa³ siê w swoje kolana. - O czym chcia³a¶ porozmawiaæ? -zapyta³ po chwili. Dorota westchnê³a. Jak to powiedzieæ? W jej oczach zaczyna³y pojawiaæ siê ³zy. - Jacek pos³uchaj mnie. To nie jest do koñca twoja wina, ale nie mogê zrzucaæ ca³ej winy na wojsko. Wiem, ¿e te¿ jestem winna w pewnym stopniu. Ch³opak nie przerywa³ jej, zaczyna³o do niego docieraæ, co Dorota chce powiedzieæ. - Na pewno zauwa¿y³e¶, ¿e nie uk³ada nam siê najlepiej. Nie potrafiê ju¿ ciê zrozumieæ, nie odnajdujê ju¿ w tobie tego Jacka, którego pozna³am prawie pó³tora roku temu. - Dorota... - Jacek nerwowo wykrêca³ swoje palce. Ale dziewczyna przerwa³a mu. - Wiem, ¿e w wojsku nikt nie ma do siebie szacunku, traktujecie tam ludzi jak ¶mieci. Traktujcie sobie jak chcecie. Tylko ty przyje¿d¿asz i przywozisz takie zachowanie ze sob±. Jacek milcza³. - Mam ju¿ do¶æ. Ja nie mogê nigdzie wyj¶æ, o wszystko masz pretensje, czujê siê jak na sznurku. Nie umiem ju¿ z tob± rozmawiaæ. Nie chcê ciê raniæ, wiêc...- Dorota prze³knê³a g³o¶no ¶linê. - My¶lê, ¿e nie ma sensu dalej tego ci±gn±æ. S±dzê, ¿e powinni¶my siê rozstaæ. Po twarzy Jacka sp³ynê³y ³zy. - Dorota proszê ciê - powiedzia³ ze ¶ci¶niêtym gard³em. - Proszê ciê, nie rób tego.... - Nie pro¶ mnie. Nic nie zmienisz. Ja ju¿ podjê³am dezyzjê. c.d.n.
ROZDZIA£ III cz. 2
2006-11-23
Jacek siedzia³ w busie i my¶la³ o czym Dorota chce z nim porozmawiaæ. Rozmowa mia³a byæ bardzo powa¿na i kiedy Jacek o tym pomy¶la³, jego serce zaczyna³o biæ nerwowo. Zdawa³ sobie sprawê, ¿e ich stosunki nie by³y ostatnio szczególnie dobre, wiedzia³, ¿e bywa³o miêdzy nimi lepiej, ale nie chcia³ dopu¶ciæ my¶li, ¿e Dorota ju¿ nie chce z nim byæ. Wci±¿ mia³ nadziejê, ¿e po prostu chce z nim porozmawiaæ, ¿eby zmieni³ co¶ w sobie. Przecie¿ tak czêsto miewali takie rozmowy... Droga d³u¿y³a mu siê bardzo. Chcia³ ju¿ byæ w domu, ¿eby jak najszybciej jechaæ do Doroty i dowiedzieæ siê o czym chcia³a porozmawiaæ. Tymczasem Dorota znów patrzy³a w okno, my¶l±c jak powiedzieæ Jackowi to ,co chodzi³o jej po g³owie. Nie chcia³a go zraniæ, ale mia³a ju¿ do¶æ tego, ¿e on wci±¿ rani³ j±... Nie chcia³a zrobiæ mu krzywdy, ale to on tak czêst± jej j± wyrz±dza³... Musi z nim porozmawiaæ. Musi to w koñcu powiedzieæ. c.d.n.
ROZDZIA£ III cz. 1
2006-11-23
Dorota obserwowa³a padaj±cy ¶nieg.
By³a po³owa lutego i nic nie zapowiada³o, ¿e zima szybko ust±pi.
Wszyscy ¿artowali, ¿e ¶nieg bêdzie le¿a³ do lipca. Dziewczyna stara³a siê byæ
u¶miechniêta. Kiepsko jej to wychodzi³o. By³a nieustannie
zmêczona, choæ sama nie wiedzia³a czym. Mia³a wra¿enie, ¿e
przyczyna wszystkiego le¿y w wojsku. Dorota dobrze zdawa³a sobie
sprawê, co tak naprawdê j± drêczy. Tymczasem do koñca s³u¿by Jacka
zosta³y tylko dwa tygodnie. Czas szybko zlecia³, przynajmniej tak
mówili wszyscy. Wszyscy, tylko nie sama Dorota. - Jacku, kiedy bêdziesz na
przepustce? - zapyta³a dziewczyna wieczorem, rozmawiaj±c z
¿o³nierzem przez telefon. - Jutro. - Jacek u¶miechn±³ siê do
telefonu. - Stêskni³a¶ siê? - Chcia³am z tob± porozmawiaæ.
Powa¿nie porozmawiaæ. Jacek przesta³ siê u¶miechaæ. - Powiedz mi teraz. - Nie. - powiedzia³a Dorota
stanowczo. - To nie jest rozmowa na telefon. c.d.n.
ROZDZIA£ II cz. 2
2006-11-17
- Dorota, nie rób tego! - Jacek
dogoni³ dziewczynê. Dorota sta³a na szczycie najwy¿szej
góry. Z lekkim strachem patrzy³a w dó³ stoku. Bardzo
chcia³a zjechaæ i poczuæ t± niesamowite uczucie prêdko¶ci. - Dorota, proszê Ciê – Jacek obj±³
dziewczynê swoim ramieniem. - Zje¿d¿aj sobie z mniejszej góry. - Ale ja siê nie bojê – Nie by³o
to do koñca zgodne z prawd±, ale Dorota próbowa³a uspokoiæ
ch³opaka. - Jak chcesz... - Nic mi nie bêdzie. - Dorota
poca³owa³a Jacka w czo³o – Czekaj tutaj na mnie. c.d.n.
Rozdzia³ II cz. 1
2006-11-07
Dorota wsiad³a do Jacka samochodu. Policzki mia³a zaró¿owione, a w spl±tanych od wiatru w³osach le¿a³ ¶nieg. Jacek mocno j± u¶ciska³ i pojecha³ na stok narciarski. Stok by³ otwarty od niedawna, Dorota by³a tam pierwszy raz. Stanê³a na szczycie stoku i spojrza³a w dó³. - Jacek... - powiedzia³a cicho. - Co siê dziejê?- zapyta³ Jacek zapinaj±c sobie narty. - Ja nie zjadê. - Ja te¿ nie. Dorota zacisnê³a zêby i ruszy³a na dó³. Uczucie by³o niesamowite. Watr wyciska³ jej ³zy, ale prêdko¶æ powodowa³a, ¿e Dorota czu³a lekki strach. Sama siê dziwi³a, ale podoba³o jej siê.
- Jedziemy na dó³? - zapyta³ Jacek po dwóch godzinach. - Napijemy siê herbatki. - Ale tylko z czym¶ mocniejszym – za¶mia³a siê Dorota. Jacek popatrzy³ na dziewczynê zdziwiony. - Na pewno nie. Dorota u¶miechnê³a siê do siebie.
ROZDZIA£ I cz. 2
2006-10-27
Dorota siedzia³a przy biurku i patrzy³a na prósz±cy
¶nieg. W domu nie by³o nikogo, ale nie by³a to taka zwyk³a pustka
kiedy wszyscy wychodz± i zostaje siê samym. By³a to przera¿aj±ca
pustka spowodowana odej¶ciem kogo¶ bardzo wa¿nego. Dorocie by³o
bardzo ciê¿ko na sercu. Jacek zd±¿y³ ju¿ osuszyæ ³zy, ale nie
potrafi³ zaj±æ pustego miejsca w duszy Doroty.. By³a mu wdziêczna,
¿e jest przy niej, ¿e stara siê jej pomóc, ale nie
potrafi³a pogodziæ siê z my¶l±, ¿e jej mamy ju¿ nie ma i nie
bêdzie... Nigdy. Nie zobaczy ju¿ szczerego u¶miechu, nie us³yszy
tak wa¿nego dla niej g³osu, nie zobaczy ciep³ych b³êkitnych
oczu... To wszystko by³o dla niej zbyt trudne.
c.d.n.
ROZDZIA£ I cz. 1
2006-10-27
Zima by³a wyj±tkowo mro¼na tego roku. Przysz³a pod koniec grudnia, w
momencie, w którym nikt siê ju¿ jej nie spodziewa³.
Zostawi³a ogromne po³acie ¶niegu, le¿±ce na z¿ó³k³ych
wcze¶niej polach, chodnikach i kolorowych dachach domów.
¦nieg le¿a³ nawet na ulicach, nie rozje¿d¿ony przez samochody.
Ludzie cieszyli siê z takiej ilo¶ci bia³ego puchu i ka¿dy, kto
choæ troszkê lubi³ zimê, wykorzystywa³ wolny czas na szaleñstwa.
Tylko w jednym sercu nie by³o tej rado¶ci z zimy, któr±
serce to, tak bardzo kiedy¶ lubi³o, co roku nie mog±c siê jej
doczekaæ. Jedno tylko serce wci±¿ przeszywa³ ogromy smutek i
¿al...¯al do niesprawiedliwego ¶wiata, który rozda³ tak
bardzo nie równo.
c.d.n
|